Never ending story

Jeżeli kupujesz nową bazę na projekt i obiecujesz sobie, że wymienisz jedynie kilka drobiazgów i założysz nowe felgi wiedz, że prawdopodobnie sam się okłamujesz. Nikt na tej scenie nie wie o tym tak dobrze, jak właściciel prezentowanego Mk1…

If you buy a new base for a project and you promise yourself that you only will change a few things and put on new rims, let you know that you probably lie to yourself. Nobody on this stage knows this as well as the owner of the presented Mk1…

VW Golf MK1 1.8 16V

Każdy, kto choć trochę zna mnie i moje korzenie związane z fascynacją Volkswagenem wie, że nic nie działa na mnie tak pobudzająco, jak wieloletnie, wciąż ewoluujące projekty. Nie zrozum mnie źle, nie twierdzę, że jeśli zbudujesz auto w pół roku, będzie w tym coś złego, lub że ono samo będzie gorsze od tych tworzonych dekadę. Nic z tych rzeczy. Mimo to historia człowieka przez kilka lub nawet kilkanaście lat budującego we własnym garażu samochód, który następnie dopracowywał, przebudowywał, ponownie rozbierał i składał, traktując przy tym jak członka rodziny, jest zdecydowanie bardziej barwna i fascynująca. Zwyczajnie ma w sobie ‘to coś’, głębię. Jedną z najbardziej interesujących historii tego typu (i przy okazji jedną z najbardziej osobistych), już wkrótce będziesz mógł poznać w drugim drukowanym wydaniu VOLXZONE. Jednak równie ciekawy przypadek opisujemy tu i teraz. Głównym bohaterem jest tym razem Tomasz Ozga, właściciel prezentowanego na zdjęciach Golfa Mk1. Kiedy kilka dni po wizycie na tegorocznym Wörthersee odezwał się do nas nasz przyjaciel ‘Conek’, z propozycją wykorzystania zdjęć jego autorstwa na naszym blogu, odpowiedź nie mogła być inna od twierdzącej. W końcu wykonane w pięknej austriackiej scenerii fotografie przedstawiały jedno z najbardziej dopracowanych, a przy okazji jakby jedno z najmniej medialnych Mk1 w Polsce, więc na drugą okazję nie czekaliśmy.

Everyone who knows a little about me and my roots related to the fascination of Volkswagen knows that nothing works on me as stimulating as long-term, still evolving projects. Do not get me wrong, I’m not saying that if you build a car in half a year, there will be something wrong with it, or it will be worse than those created for a decade. None of these things. Despite this, the history of a man who for several years building a car in his garage, which he then refined, rebuilt, dismantled and folded, treating as a family member is much more colorful and fascinating. It simply has ‘something’ in it, depth. One of the most interesting stories of this type (and by the way one of the most personal), you will soon be able to get to know in the second printed edition of VOLXZONE. However, we describe an equally interesting case here. The main hero this time is Tomasz Ozga, the owner of the Golf Mk1 presented in the pictures. When our friend ‘Conek’ spoke to us to use his photos on our blog a few days after visiting this year’s Wörthersee, the answer could not be different from the affirmative. In the end, photographs taken in beautiful Austrian scenery presented one of the most polished, and by the way as if one of the least media Mk1 in Poland, so we did not wait for the second opportunity.

VW Golf MK1 1.8 16V

„Mój tata z doświadczeniem mechanika samochodowego raczej samodzielnie serwisował swoje pojazdy, co owocowało dość dobrze wyposażonym warsztatem. Typowo marką VW zainteresował mnie nowo poznany wtedy znajomy, który posiadał Scirocco Mk1. Do tej pory pamiętam, jakie to auto zrobiło na mnie wrażenie, gdy w 2004 roku zobaczyłem je pierwszy raz. Obniżone, na szerokich czternastocalowych kołach, brak klamek, głośny wydech- to było to, co chciałem mieć jako dwudziestolatek. Po roku Scirocco było moje”- opowiada Tomasz Ozga, którego dalsze losy miłośnika VW potoczyły się jak przysłowiowa śnieżna kula. Przez kilka kolejnych lat przez jego ręce przewinęły się jeszcze Golf Mk1 i Scirocco Mk2. „Coś mnie ciągnęło do tych aut, widziałem w nich jakieś piękno”- mówi. Przykry fakt jest jednak taki, że jak powszechnie wiadomo, sprowadzane do Polski w latach 90. samochody nie grzeszyły zazwyczaj ani nadzwyczajnym stanem technicznym, ani udokumentowaną historią, a praktyki przebijania numerów VIN stanowiły wówczas codzienność. Stąd w Tomaszu urosło pragnienie posiadania nieskażonego niepewną przeszłością Golfa pierwszej generacji. Tym bardziej, że praktycznie codziennie oczy Tomka sycił widok będącego do dziś w rękach jego sąsiada, pięknie utrzymanego Mk1 GLS z 1987 roku, o którego zakupie wciąż marzy.

“My dad with the experience of a car mechanic rather self-serviced his vehicles, which resulted in a fairly well-equipped workshop. Typically, my friend affected me with the VW brand interest, he owned Scirocco Mk1. So far, I remember the car that impressed me when in 2004 I saw it for the first time. Lowered, on wide fourteen-inch wheels, no door handles, loud exhaust – that was what I wanted to be as a 20-year-old. After a year, Scirocco was mine”- says Tomasz Ozga, whose further fate of the VW enthusiast went like a proverbial snowball. For several consecutive years, Golf Mk1 and Scirocco Mk2 also passed through his hands. “Something pulled me to these cars, I saw some beauty in them”- he says. However, it is a sad fact that, as it is well known, cars imported to Poland in the 1990s did not usually end up with an extraordinary technical condition or a documented history, and the practice of breaking the VIN numbers was then everyday life. That is why the desire to have an unpolluted past of the first generation Golf has grown in Tomasz. All the more so because Tomek’s eyes practically every day saw the view of his neighbor, the beautifully maintained Mk1 GLS from 1987, about which he still dreams.

VW Golf MK1 1.8 16V

VW Golf MK1 1.8 16V

Dzięki przywiązanemu do swojej perełki sąsiadowi, rozpoczęła się historia widocznego na zdjęciach egzemplarza. „W styczniu 2009 roku wystawiłem ogłoszenie na nieaktywnym już forum vw-youngtimer.pl. Po kilku dniach odezwał się ‘Zbif’ ze swoim Mk1 z 1977 roku. Na zdjęciach było świetne, obniżone zawieszenie, chromowane zderzaki i felgi BBS RS. Umówiliśmy się na spotkanie, na które celowo nie zabrałem pieniędzy, żeby przypadkiem się nie napalić na kolejną Jedynkę nie spełniającą moich wymagań. Po kilku dniach powtórzyłem wycieczkę i odebrałem auto”- wspomina Tomek. Chociaż samochód nie był w stanie perfekcyjnym, miał wszystko to, na czym Tomkowi zależało, a więc porządek w dokumentach i fabryczną wąską lampę oraz metalowe zderzaki. Po doprowadzeniu do ideału zawieszenia i układu jezdnego oraz remoncie fabrycznej jednostki 1.1, Tomek wybrał się na swój pierwszy zlot- VWMANIĘ 2009, przed wyjazdem obiecując sobie i autu, że jeśli pokona ponad tysiąckilometrową trasę bez kłopotów, otrzyma w zamian pełną odbudowę. Jak widać, Golf dojechał i wygląda na to, że musiał się sprawić naprawdę dobrze!

Thanks to the neighbor who was attached to his pearl, the story of the copy visible in the pictures began. “In January 2009 I put up an advertisement on the already inactive forum vw-youngtimer.pl. After a few days, ‘Zbif’ spoke with his Mk1 from 1977. The photos featured a great, lowered suspension, chrome bumpers and BBS RS rims. We made an appointment, for which I deliberately did not take the money, that I would not accidentally delight for another Mark One that did not meet my requirements. After a few days, I repeated the trip and picked up the car”- says Tomek. Although the car was not perfect, it had everything that Tomek was keen on, that is, order in the documents and the factory’s narrow taillights and metal bumpers. After bringing the ideal suspension and chassis together with the factory unit 1.1, Tomek went to his first VWMania 2009, before the trip, promising himself and the car that if he overcomes the thousandth kilometer route without any problems, he will receive a full reconstruction instead. As you can see, Golf has arrived and looks like it must have worked really well!

VW Golf MK1 1.8 16V

VW Golf MK1 1.8 16V

VW Golf MK1 1.8 16V

Tydzień po powrocie z Pomorza, Tomek zajął się spełnianiem obietnicy. Jak zapewne sam się nie spodziewał, prosty plan zakładający ładnie utrzymane seryjne auto na szerokiej stalowej feldze przerodził się w przebudowę, podczas której zmianie uległo w zasadzie wszystko. Podczas ośmioletniej podróży, sześć lat zajęły prace blacharskie, trzy miesiące etap lakierowania, a ostatnie dwa lata poświęcono na składanie całości. Tak długi czas odbudowy nie wynikał jednak z opóźnień u fachowców, czy podobnych problemów tego rodzaju, a z faktu, że za znaczącą większość prac Tomek odpowiada osobiście. Weźmy pod lupę blacharkę, którą chcąc wykonać najlepiej jak to możliwe, poświęcił jej odpowiednio wiele długich wieczorów, choć jak sam przyznaje, nie pracował codziennie, znajdując czas także na inne życiowe przyjemności i obowiązki. „Bywało, że przez kilka miesięcy nie działo się zupełnie nic, za to intensywnie pracowałem kolejne dwa tygodnie. Czasem po intensywnych kilku dniach spawania wyglądałem jak po solarium”- śmieje się.

A week after returning from Pomerania, Tomek took care of fulfilling his promise. As you probably did not expect, a simple plan for a nicely maintained serial car on a wide steel rim turned into a rebuilding, during which everything essentially changed. During an eight-year journey, six years took up body works, a three-month painting stage, and the last two years were devoted to the assembly of the whole. Such a long period of reconstruction did not result from delays of professionals or similar problems of this type, but from the fact that Tomek responds personally for the vast majority of his work. Let’s take a closer look at the body, which he wanted to do as well as possible, he gave her a lot of long evenings, although he admits that he did not work every day, finding time for other life’s pleasures and duties. “It was that for a few months nothing completely happened, but I worked intensively for the next two weeks. Sometimes after an intense few days of welding, I looked like after a solarium”- he laughs.

VW Golf MK1 1.8 16V

Podczas tego etapu, największy nacisk został położony na komorę silnika, która stanowi prawdziwe dzieło sztuki. Tomek usunął z niej wszystkie zbędne elementy, w tym ścianę grodziową, akumulator, wszelkie zbiorniczki, otwory i mocowania, a także nagrzewnicę i serwo. Na szczęście wykazał się też rozsądkiem zachowując fabryczne przetłoczenia, bo jak wiadomo, przy tego typu działaniach łatwo zrobić o jeden krok za dużo i stworzyć efekt ‘betonu’. Do świeżo polakierowanej przestrzeni pod maską dołączył rzecz jasna odpowiedni silnik, a mianowicie klasyczne 1.8 16V (KR), wyposażone w motocyklowe gaźniki marki MIKUNI i garść innych zmian mechanicznych. Polakierowana na czarno jednostka (do której dołączyła czarna skrzynia biegów, silnik wycieraczek, okablowanie etc.) doskonale kontrastuje z czerwonym otoczeniem, tworząc rzucające się w oczy, ale jednocześnie bardzo wyważone połączenie. Słowem: klasa! „Komora silnika to moja ulubiona część całego projektu. To element, który najbardziej mnie cieszy i przy którym chcę najwięcej pracować, zmieniać i modyfikować”- wyjaśnia Tomek, i w pełni się z nim zgadzam.

During this stage, the greatest emphasis was placed on the engine compartment, which is a real work of art. Tomek removed all unnecessary elements from it, including a bulkhead wall, battery, all reservoirs, openings and attachments, as well as a heater and servo. Fortunately, he also showed good sense while maintaining factory embosses, because as you know, with this type of action it is easy to do one step too much and create a ‘concrete’ effect. A suitable engine connected to the freshly painted space under the bonnet, namely the classic 1.8 16V (KR), equipped with MIKUNI motorcycle carburetors and a handful of other mechanical changes. The black-painted unit (which is joined by the black gearbox, wiper motor, cabling, etc.) perfectly contrasts with the red surroundings, creating a striking but at the same time very balanced connection. Word: class! “The engine compartment is my favorite part of the whole project. This is the element that I enjoy the most and where I want to work the most, change and modify it”- explains Tomek, and I fully agree with him.

VW Golf MK1 1.8 16V

VW Golf MK1 1.8 16V

VW Golf MK1 1.8 16V

VW Golf MK1 1.8 16V

VW Golf MK1 1.8 16V

Jednym z nielicznych założeń pierwotnego planu, które przez lata budowy nie uległo zmianie, jest kolor karoserii. Czerwień pasuje do Mk1 idealnie, więc decyzję należy uznać za bardzo słuszną. Do fabrycznych metalowych zderzaków dołączyły czarne listwy, lusterka i klamki oraz detal, który w dużej mierze ‘robi’ ten projekt: tylna roleta marki auto-plas. Połączenia klasyki z tuningiem jest w tym aucie więcej, co widać szczególnie wewnątrz. Seryjne wyposażenie modelu L łączy się teraz z gładką podłogą, klatką bezpieczeństwa i kubełkowymi fotelami Mirco. „Poza pracami blacharskimi, był to najtrudniejszy etap prac. Przekonanie lakiernika, że wnętrze i komora silnika mają być polakierowane lepiej, niż poszycia zewnętrzne nie było łatwe”- podsumowuje Tomek.

One of the few assumptions of the original plan, which has not changed over the years of construction, is the color of the car body. Red matches Mk1 perfectly, so the decision should be considered very right. The factory metal bumpers were joined by black slats, mirrors and door handles and a detail that largely ‘makes’ this design: the rear auto-plash roller blind. The combination of classic and tuning is more in this car, which is particularly visible inside. The L model equipment is now combined with a smooth floor, safety cage and Mirco bucket seats. “Apart from sheet metal works, it was the most difficult stage of work. Convincing the painter that the interior and the engine compartment has to be painted better than external coatings was not easy”- sums up Tomek.

VW Golf MK1 1.8 16V

VW Golf MK1 1.8 16V

VW Golf MK1 1.8 16V

Niemało nerwów zabrał też Tomkowi wybór odpowiednich felg. Ostatecznie padło na niegdyś bardzo popularne, dzisiaj jakby zapomniane (a to wielka szkoda) Porsche Gullideckel, oczywiście w pełni wypolerowane. Co prawda w tym obszarze zanosi się na zmiany, ale to już temat na następną opowieść. Inna ciekawa historia dotyczy z kolei tablic rejestracyjnych. „Początkowo zastanawiałem się, czy nie zamówić tablicy imiennej, jednak właściwe rozwiązanie przyszło samo. Rzuciło mi się w oczy, że świeżo zarejestrowane pojazdy z okolicy, posiadają numery FNW 13. Postanowiłem poczekać na wyższe liczby i pół roku później spotkałem numer FNW 18. Wiedziałem, że to czas, by udać się do wydziału komunikacji. Było sporo kombinacji, ale udało się- miesiąc później otrzymałem telefon, że tablice są do odbioru. Oczywiście numer FNW 19770 skrywa w sobie rok produkcji Golfa”- wyjaśnia Tomek.

A good deal of nerves also took Tomek to choose the right rims. Eventually it fell on once very popular, but today a little forgotten (and this is a great pity) Porsche Gullideckel, of course, fully polished. It is true that there are changes in this area, but this is the topic for the next story. Another interesting story concerns license plates. “Initially, I was wondering whether to order a individual plate, but the right solution came later. It caught my eye that the newly registered vehicles from the area have FNW 13 numbers. I decided to wait for the higher numbers and half a year later I met the FNW 18 number. I knew it was time to go to the communication department. There were a lot of combinations, but I managed it- a month later I received a phone call that the plates are available to pickup. Of course, the FNW 19770 number hides the year of Golf’s production”- explains Tomek.

VW Golf MK1 1.8 16V

VW Golf MK1 1.8 16V

VW Golf MK1 1.8 16V

VW Golf MK1 1.8 16V

VW Golf MK1 1.8 16V

Wspomniałem na początku, że Tomka i jego pięknego Golfa spotkaliśmy w Austrii. Zapewne w związku z tym pomyślałeś, że przywiózł tam auto na lawecie, po czym pocieszył się jazdą na miejscu i wrócił do domu, ponownie wioząc je jako ‘pasażera’, prawda? Otóż nic bardziej mylnego! „Na dzień dzisiejszy, efekt finalny pozwala mi bezstresowo pojechać ponad czterdziestoletnim autem do Velden, pomęczyć je na górskich trasach, a potem wsiąść i ruszyć w powrotną drogę do domu”- tłumaczy.

I mentioned at the beginning that we met Tomek and his beautiful Golf in Austria. You probably thought that he had brought a car on a trailer, then he comforted himself with the ride and returned home, again carrying it as a ‘passenger’, right? Well, nothing more wrong! “As of today, the final effect allows me to drive this over 40 year old car to Velden without stress, tire them on mountain routes, and then get in and go back home”- he explains.

VW Golf MK1 1.8 16V

Ponieważ projekty takie jak ten nie kończą się nigdy, bardzo lubię pytać właścicieli o plany na przyszłość. W takim wypadku łatwo sobie wyobrazić, w jakim kierunku samochód będzie ewoluował, i jak może wyglądać za kilka sezonów. Tomek swoją opowieść wieńczy w ten sposób: „Jak mówiłem wcześniej, na pewno mam w planach zmianę koła. Chciałbym też dopieścić wnętrze i komorę silnika, a później zwiększyć moc. Potem pewnie przyjdzie czas na ponowne lakierowanie i remont, następnie znów podnoszenie mocy, i tak w nieskończoność”. Ot kolejna, tradycyjna niekończąca się historia…

Because projects like this never ends, I really like asking owners for plans for the future. In this case, it is easy to imagine in which direction the car will evolve, and how it may look in a few seasons. Tomek’s story is crowned in this way: “As I said earlier, I definitely have plans to change the wheels. I would also like to do something to the interior and the engine compartment, and then increase the power. Then it will probably be time for re-painting and renovation, then again raising the power, and so forever.” Ot another, traditional, never-ending story…

ShinyGarageBaner0

PEŁNA GALERIA | FULL GALLERY